Qrczak

Odpowiedzi utworzone na forum

  • W odpowiedzi na: Wiedźmin 4 #465427
    Qrczak
    Uczestnik
    Dołączył:12.2020
    Postów:1

    Witam. Tekst jest długi więc krótko. Napisałem scenariusz do Wiedzmin(i) 4. Pomysł jest w całości mój inspirowany sagą i nic więcej. Wymyślilem to ponad rok temu i postanowiłem rozpowszechnić ten pomysł gdyż myślę, że pójście w tym kierunku da nam świetną grę w którą każdy fan wiedźmina chciałby zagrać. No to jedziemy.

    Akcja przenosi się do czasów dużo wcześniejszych niż te znane z sagi lub gier. Będą to czasy zaraz po koniunkcji sfer i formowania się wiedźmińskich szkół oraz pierwszego osadnictwa w znanym świecie. W przybliżeniu czasy wczesnego średniowiecza, a nawet państw plemiennych.
    Skoro są to czasy świeżo po koniunkcji sfer, jest cała masa różnego sortu plugastwa do ubicia.
    Głównym bohaterem będzie stworzony przez nas wiedźmin, należący do jednej ze szkół. Najlepiej by było gdyby szkół było dość sporo do wyboru ale na pewno jedna musi być z Zerikanii aby móc zagrać czarnoskórym wiedźminem. Drugą kwestią jest to aby dało się zagrać kobiecą postacią – można by uczynić jedną szkołę szkołą kobiecą, ale najlepiej by było jakby można było być wiedźminem lub wiedźminką dowolnej ze szkół (wiem, wiem złamanie kanonu, podeptanie uniwersum ale pamiętajmy słowa autora – to nie jest uniwersum! Poza tym i tak nie popsujemy tego bardziej niż Netflix).
    Nacisk trzeba położyć na różne opcje początku historii i jej przebiegu, a nie zakończenia. Z tymi różnorakimi zakończeniami i tak jest potem problem przy kontynuacjach. Dwa max. Nie mówię tu o konsekwencjach pomniejszych questów – takie musza być transferowane do kolejnych części gry bo cieszą.
    Początkowe liczne wątki zamkną się na jednym wydarzeniu – zjeździe przedstawicieli szkół. To nie będzie tak, że odbywają się one co roku jak zjazdy partii i inne szkółki niedzielne. Kongres ten dojdzie do skutku wielkim wysiłkiem szkół, które będą kierowały się trochę bardziej szlachetnymi pobudkami i będą chciały zaproponować kodeks, jakieś ogólne zasady, standardy, a może nawet wspólne przewodnictwo czy struktury. Nie trzeba mówić, że opozycja względem tych starań będzie zaciekła i nieubłagana. Jedne szkoły bedą niechętne bojąc się o swą autonomię inne ponieważ będą wyznawać tradycyjne podejście i zwyczajnie nie będą miały ochoty uczestniczyć w bierzącej polityce – „Nie chcieli wiedzieć o niczym, nie obchodziły ich dylematy, które spędzały sen z powiek królom, czarodziejom, władykom i wodzom, problemy, od których trzęsły się i huczały rady, kregi i tingi.”(Taką szkołą na pewno będzie szkoła niedźwiedzia ze Skellige, tam to będzie niemalże kamień łupany). Myślę, że na tym zjeździe będzie wspomniane o ogromnym zagrożeniu i wybrany będzie śmiałek który podejmie się zadania. Wiem, wiem trochę Frodo, (brakuje tylko drużyny) ale wszystko zależy przecież od kontekstu, w jakie słowa się to wszystko ubierze i oczywiście od motywacji! Zobaczymy dlaczego nasz „śmiałek” będzie chciał podjąć się zadania albo niczego nie będzie się podejmował. Nikt mu nic nie każe robić, po prostu zasłyszy coś nie coś i w trakcie zwykłego wyruszenia na szlak postanowi trochę się tym zająć, a trochę nie. Oczywiście będą jakieś zbiegi okoliczności, kiedy główny wątek przyprze naszego bohatera do muru. Także na początku rozgrywka będzie polegała na swobodnym poruszaniu się po świecie bez żadnej presji (nawet formalnej, nawet opis zadania nie powinien w żaden sposób ponaglać – typu Odnajdź Ciri bo szuka jej Dziki Gon, jest przerażona, sama i umrze). Także nasza aktywność będzie polegać na tym aby trochę pociągnąć zwykłą wiedźmińską robotę, trochę inne aktywności (może partyjkę gwnta?) – przecież i tak RPG tak właśnie wygląda. Formalnie, bo dalej będzie można zbierać kwiatki podczas końca świata, tempo gry zmieni się mniej więcej od połowy (patrz dalej w jaki sposób). Wtedy wydarzenia zaczną nabierać rozmachu, będzie dużo okazji aby wykorzystać nabyte umiejętności, zdobyty ekwipunek i kontakty.
    Wiedźmini w swych początkach będą bardzo potężni. W pełni wspomagani przez swoich legendarnych, najlepszych z najlepszych, przedstawicieli od fechtunku, alchemii, ale i magii. Umiejętności wiedźmińskie będą stały na niebezpiecznie wysokim poziome – wiedźmini będą po prostu mistrzami rozwałki.
    Można by tu z powodzeniem wykorzystać wątek z sagi jakoby wiedźmini mieliby się wywodzić od wojowników- druidów. Idąc tym tropem można by przypisać druidom bardziej znaczącą rolę w powstaniu wiedźminów i zerwać z ich wizerunkiem pacyfistycznych obrońców drzew – „Vedymini, alias Wiedźmini wśród Nordlingów tajemnicza i elitarna kasta kapłanów-wojowników, prawdopodobnie odłam druidów. Effenberg i Talbot, Encyclopedia Maxima Mundi, tom XV.” Będzie to zarazem dobra podstawa do stworzenia wątków w których będziemy odkrywać dawne i tajemnicze historie związane z vedyminami…
    Będą walczyli wszelkimi rodzajami broni (należy powrócić do tego, że niektóre potwory są wrażliwe na srebro, a inne na stal, jak to jest powiedziane w sadze, to unikniemy sporo dublowania – nie będziemy robić srebrnych wariantów każdej broni i nie będzie po prostu różnicy czy kikimora dostanie w mordę stalowym mieczem czy toporem jeśli będzie podatna na stal w ogólności). Najlepiej byłoby gdyby w srebrze pozostał jedynie miecz. Mimo wszystko najbezpieczniej byłoby zostać przy mieczach, ewentualnie można wprowadzić miecze jednoręczne i tarcze. Ale na pewno trzeba rozwinąć broń dystansową.
    Ludzie kolonizujący nowe ziemie będą w zasadzie walczyć o przetrwanie, ale także walczyć między sobą (w tym oczywiście z innymi rasami, głównie z elfami, gdyż inne rasy już dawno zostały przez nie zepchnięte w kąt historii). Wiedźmini z różnych pobudek mogą angażować się w lokalne konflikty i wywoływać incydenty, które będą przynosiły im złą sławę (a jakże). Wynikać to będzie po części z powiązania szkół z władzą, na której terytorium się znajdują. Będzie to podstawa do późniejszego szkalowania wiedźminów jako wichrzycieli.
    Wiedźmińskie szkoły będą wstępować w swój złoty wiek. Będą rosły w siłę, rozwijały się, łączyły w sobie umiejętności na niebezpiecznie wysokim poziomie. Stanie się to podłożem do konfliktu z czarodziejami, którzy swoją pozycję widzą u boku władców jako współrządzący. Inną kwestią będzie to, iż czarodzieje często aby ten cel osiągnąć będą sięgali po czarną magię i przymierza z potworami lub innymi potężnymi siłami uwięzionymi w tym świecie po koniunkcji.
    Wiedźmińskie szkoły z zasady powinny zachowywać neutralność, lecz wizja przywilejów będzie dla niektórych z nich zbyt nęcąca. Kodeks nie będzie co prawda faktem ale propozycją forsowaną przez niektóre szkoły, a zwalczaną przez inne. Presją do angażowania się w politykę będzie także konflikt z czarodziejami, którzy widzą konkurencję w wiedzminach, a także myślą, iż to oni powinni trzymać pieczę nad ich tajemnicami i koordynować ich działania (Azar Javed lubi to).
    Generalnie szkoły będą trzymać wspólny front jedynie pozornie. Będą walczyły o wpływy między sobą i forsowały swoją wizję drogi jaką wiedźmini powinni podążać.
    Świat będzie strasznie zapotworzony i wiedźmini będą kluczowi dla wszystkich (nie tylko ludzi) jako spece od zabijania potworów, stąd też będzie wynikać megalomania niektórych szkół.
    Rzecz jasna gatunków potworów będzie znacznie więcej, a niektóre wyjątkowe okazy będą wymagały zorganizowanych akcji, co da podstawy do trybu kooperacji (cóż zrobić, to pierwsza rzecz o jaką pytają dziś gówniaki).
    Inną okazją do tego będą walne bitwy. Tak jak wspomniano, wszystko jest jeszcze świeże, młode, nie do końca ustalone, wiedźmini mogą się mocniej zaangażować czasami – „W rzeczywistości, mistrzami będąc we władaniu bronią, byli używani przez władyków Północy w walkach plemiennych, między owymi toczonych.” Effenberg i Talbot, op cit.
    Niektóre obszary będą wręcz kontrolowane przez potwory. Trzeba wrócić do motywów z jedynki gdzie wszystko było mroczne, a przejście przez bagna to był obóz przetrwania, natomiast nocą samobójstwo (kolejna okazja do kooperacji). Kraj bedzie wręcz wydzierany ze szpon potworów – „My, ludzie, byliśmy tu intruzami. Tą ziemią władały smoki, mantikory, gryfy i amfisbeny, wampiry, wilkołaki i strzygi, kikimory, chimery i latawce. I trzeba było im tę ziemię odbierać po kawałku, każdą olinę, każdą przełęcz, każdy bór i każdą polanę. I udało nam się to nie bez nieocenionej pomocy wiedźminów. Ale te czasy już minęły, Geralt, minęły bezpowrotnie.” (no właśnie nie).
    Antagonizmy między rasami będą dość oczywiste – ludzie będą wypierać elfy, a elfom nikt nie pomoże bo same kiedyś zrobiły to samo, a poza tym są nadętymi dupkami. W tych czasach nie będą to srające po lasach wiewiórki (jakby to ujął Zoltan) ale pełnoprawna rasa z wojskiem, miastami, administracją. To właśnie miasta elfów i krasnoludów będą zapewniały tą bardziej „ludną”, cywilizowaną, pełną kupców strefę. Ludzie będą mieszkać w grodach, zamkach, nie będą mieli zbyt wiele miast, a jeśli już to będą one przypominały wschodnie republiki kupieckie (Nowogród, Psków), rozległe drewniano-ziemne umocnienia, głównie z rzeczną komunikacją itd. Niszę starożytnych ruin wypełnią pozostałości po cywilizacji gnomów, a także tajemnicze relikty elfów Aen Elle, czyli Ludu Olch (może uda się w końcu dostać do ich wymiaru i skopać im dupska tak, że powrócą dopiero za 300 lat?). Co się jeszcze tyczy gnomów to nie będą posiadały już własnej państwowości, będą żyły w diasporze. Ewentualnie będziemy mogli odnaleść ich małe osiedla, ukryte wysokogórskich grotach lub głęboko pod ziemią, gdzie próbują jeszcze żyć po swojemu.
    W konflikcie ludzi z elfami znaczną rolę odegra Avallach, który przepełniony goryczą po śmierci Lary Doren czy po prostu z powodu, że wybrała ona człowieka, będzie pchał obie rasy na drogę wzajemnego zniszczenia – wywoła konflikt z przeświadczeniem, że przegrają ci, którzy będą winni śmierci Lary (Czyli kto? Może się dowiemy jak to rzeczywiście było).
    Rasy będą wyjątkowo nieufne i zamknięte na obcych. Nie będą spoufalać się między sobą, a właściwie wcale nie będą się kontaktować (nie będzie takiego tygla w miastach jak w poprzednich częściach). Jedynie wiedźmini jako niezastąpieni fachowcy, niezwykle pożądani (przypominam mamy mała apokalipsę potworów, to nie są czasy kiedy ludzie nauczyli się z nimi żyć, jedne gatunki znalazły swoją niszę inne nie itd.) będą niejakimi łącznikami dla ras. No i gnomy będą pojawiać się w różnych miastach jako rasa pisząca już ostatni rozdział swej historii.
    Dodatkową rasą będą Bobołaki mieszkające w dziewiczych ostępach i pod ziemią i toczącą tam swoje wojny.

    GŁÓWNA FABUŁA
    Główny wątek będzie wyglądał mniej więcej tak.
    Nie wszyscy koniunkcję uważają za katastrofę – niektórzy chcieliby jeszcze. Głównym antagonistą będzie czarodziej, który będzie chciał otworzyć bramy do innych wymiarów once again (wiem, wiem niby słabe ale powiedźmy sobie szczerze – “Ciri się zgubiła i trzeba ją znaleźć” też brzmi tak sobie). Kolejną zżyną z sagi będzie to, że będzie potrzebował do tego Starszej Krwi, której powierniczką będzie księżniczka Falka (wiem, że może będzie tu trzeba trochę nadwerężyć książkowe realia i ramy czasowe no ale, tak jak mówiłem to nie jest uniwersum, wątki mają służyć zabawie w pierwszej kolejności, a nie światu przedstawionemu). Także Falka bedzie przez niego porwana i bedzie trzeba ją nietyle odszukać (żeby znowu nie zamienić naszej postaci w detektywa) co odbić. Falka jak wiemy z sagi, wznieciła rebelię i zamordowała swojego ojca. Widać miała ku temu jakiś powód. Może taki, że porwanie nie było na prawdę porwaniem a zlecenie odszukania księżniczki jedynie przykrywką.
    My jako wiedźmin do połowy gry będziemy starali się pokonać maga i uwolnić Falkę. Motywacją naszej postaci może być to iż poznaliśmy Falkę wcześniej przy okazji wykonywania jakiegoś zadania na dworze króla i powiedzmy nie jest nam ona obojętna od tego czasu (ale to tylko propozycja). Ale w pewnym momencie okaże się, że Falka wcale nie potrzebuje pomocy i tu mamy opcji kilka: albo sama zabije czarodzieja, albo skorzysta przy tym z naszej pomocy, albo zacznie z nim współpracować. Generalnie punktem zwrotnym będzie to, iż Falka pod wpływem złych doświadczeń czy też zdrad lub za namową czarodzieja stanie się zła. Stanie się w zasadzie masowym zagrożeniem, będzie chciała utopić świat we krwi. Będzie to okres znany jako rebelia Falki. Zaczną się tu konflikty między państwami i rasami, wiedźmini będą się musieli opowiedzieć. W walkę będą zaangażowani wszyscy. I teraz jeśli staniemy po stronie Falki, lokalne konflikty opanujemy za pomocą tyranii i powstaną silne, zcentralizowane państwa, silne przywództwo – postęp i bezpieczeństwo. Jeśli ją pokonamy to dalej ciemne wieki, brat zabija brata, wojny o miedze, zamachy itd.
    Rozgrywka naprawdę od połowy stanie się mocno nastawiona na duże, znaczące wydarzenia. Nie będzie łatwych wyborów. Szkoły skłócą się między sobą, wyniszczą się nawzajem, a moment ten wykorzystają czarodzieje szczując czerń na wiedźminów paszkwilami (padalce jedne).

    Jeśli dotarłeś do tego miejsca to dzięki. Na koniec mam jeszcze krótkie zarysy na duże zadania poboczne.
    DOMYKANIE WRAZ Z CZARODZIEJAMI ROZDARĆ POKONIUNKCYJNYCH
    Wykorzystamy tu wątek z Krwi i Wina gdzie w Toussaint istniała niemal już całkowicie zamknięta szczelina koniunkcyjna. Zadanie będzie polegać na tym, iż takich nie do końca zamkniętych rozdarć jest więcej. Będą zamykać się powoli, niektórym będzie trzeba pomóc, czym zajmować się będą czarodzieje (myślę, że to powinien być quest ograniczony w czasie, nie róbmy z tego DA Inq, jak my ich nie zamkniemy to same się zamkną).

    ODBICIE TOUSSAINT ZE SZPONÓW
    Wspomniałem, że w grze pojawią się obszary całkowicie kontrolowane przez potwory. Takim obszarem będzie Toussaint, gdzie wykorzystamy wątek z Krwi i Wina o krwawych rządach wampirów nad ludzmi – ludzkie fermy, polowanie na ludzi i takie tam. Wszystko to obywa się przy aprobacie elfów, gdyż zaraz przed koniunkcją zostały stamtąd wyparte przez ludzi. Teraz dogadały sie z wampirami, że w zamian za gwartancje nietykalności nie będą ingerować w sytuacje ludzi w dolinie. Po przekroczeniu granicy księstwa powitać nas może miła cutscenka gdzie zobaczymy Regisa nabrzdyngolonego jak meteoryt, uderzającego w stodółkę czy inne zabudowania gospodarcze.

    POMOC BOBOŁAKOM/GNOMOM/KRASNOLUDOM (DO USTALENIA) W OBRONIE ICH PODZIEMNEGO KRÓLESTWA PRZED VRANAMI
    Vranowie nie muszą tak od razu kompletnie odejść w zapomnienie po Wieśku 2. Czemu by im w tym nie pomóc wyrzynając wszystkich w ramach dużego questa pobocznego…